Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruzdvo Christovo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruzdvo Christovo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Z Ruzdvom Chrystovym, z Novym Rôkom - krychu sołdoko, krychu hor'ko.

Vitajte, Dorohije!

Maju nadiju, što chorošo posviatkovali! My vsie vtrojom, jak obyčno, pojiêchali do moich Bat'kov na Rodinu. Alež nam paščasciło v sium rokovi, ne dumajete? I sniežok popadał, i pomoriziło. I to dobre pomoroziło, bo było i do -17 hradusov. My našu Natašku peršyj raz učyli nastojaščoho Pudlaśkoho morozu i vystavlali drymati na dvor albo razom chodili na spacyry. 

A koli pryšło Ruzdvo, posviatkovali, do cekrvy pochodili, pospotykalisia z siemjoju, zo znakomymi, pospivali koladki i koladnikuv popryjmali. 


Koladnikuv v sium rokovi silno ne było. 3 hrupy na peršyj deń, odna na druhij, na večer. Ale, na ščascie, vsie zo zviezdami, jak treba, a koladniki, kotoryje pryšli na druhij deń, najbulš razradovali nam sierca - mieli čudiesnuju zviezdu. było ich 7 ci 8, i to i chłopci i dievčyniata, i velmi hože zaspivali koladku "Boh sia roždaje". Hetu koladku i my koliś spivali z našoj hrupoj, v kotoroj byvało, i 13 čełoviek chodiło z cudovnoju zviezdoju. Nu, v tum roci, jak i łoni, ne vdałosia nam zorbatisia, u vsiech a to dietki małyje, a to zmučany sviatkovanijem, a to šče ne vsiech uspieli pobačyti - nic divnoho, što koladovanije je domenoj kavalierki. I nam dobre chodiłosia, koli my vsie na studiach byli!

Nu ale v sviazi z tym, što jak raz w sium roci ne było tokoho velikoho koladničaho ruchu, zaraz rozdalisia hołosy za stołom, kotoryje pevno i Viete neraz słyšali u sebe v chati:
"A uže ničoho ne ma, umiraje naša tradycja."
"Ach, uže pravie i nichto ne chodit, zaraz sovsiem perestanut."
"Oj, tož nema komu choditi, jak vsie mołodyje povyjezžali!"

Mene od toho prosto trese. 
Ja vižu, tak jak každyj iz nas, što Pudlaše, jakoje znali našy diedy i bat'ki, to ne je toje samoje Pudlaše. kotoroje je teperki. Ale to tolki naša vina. 

Rozumieju, každyj u nas sioje videaje, što velmi mnoho ludi vyjechało, što naša Rodina teper pustaja jak šče nikoli ne była - moža tolki za Biežeństva. Ale, lude Božy, od narykanija šče ničoho na liepšoje ne pomieniałoś!

Vmiesto toho, štob narykati, jak je kiepśko, treba načati mieniati na toje, štob było dobre. A to ne je takoje strašnoje. Treba, pravda, mnoho raboty, pered usim nad soboju. Bo ničoho ne pomieniajcce pokul zmiena ne nastupit v nas samych. 

Treba načati šanuvati naš jazyk i kulturu, i narešti zrozumieti, što vôna tak same važna i mahuča, jak každaja druhaja. Vykinuti z nas sioje, čoho naučyli nas našy bat'ki i diedy - što svoja mova i kutlura prynadležyt tolki "temnym", viośkovym ludiam. 

Što našym dietiam naležycce znati, skul vôny je, z jak bohatoj kulturno ziemli, bo siete pojde im tolki na koryst'. Ja uže v odnum postovi pisała pro odnu "očyvistu" pravdu - što každyj chto chovajecce v kulturno bohatoj sredie maje bôlš odčynianu hołovu i sierce na druhich ludi i sebe samoho.

V raznych obstojatielstvach i raznych hraniciach našy predki boronili svoju movu i kulturu. Čerez vieki mienialisia hranicy, mieniałasia vłast'. Často była nekorystnoj dla našych predkuv, nastupali proby zniščenija viery, było Biežeństvo, byli vojny, od Šveduv po II Susvietnuju. Ale naša ziemla cełyj čas odžyvała, ludi voročalisia, žyli.

Tohdy byli my pryviazany do ziemli, hołovnym modelom žyzni była hospodarka, što było našym bohactvom, i stałoś praklatijem. Tomu, što hospodarka i viośka, za spravoju našych diedov i bat'kov, stali synonimom toho, što nefajnoje, što tupoje, temnoje. Stało synionimom zastoju i ciažkoho žccia - vsie chotieli v horod, ne tolki do škoł, no što ne robiti tak ciažko, jak ich praščury. Ale mało komu pryšło v hołovu, što jeśli bolšaja čast' vyjede, zostanecce harstka, kotoroja odorvana od svojeji movy "bo do dieti treba po polśki, koli vôny miastovy", to ne bude do čoho potum i voročatisia, a my zostanemsia odorvany od svojej kultury, ziemli i movy, prosto NIJAKI.

Treba šanuvati našu kulturu, i vsio je možlive, koli tolki pojmem, što vôna tak samo važnaja, jak každaja inšaja. Koniec końcuv - Polakom udałosia spasti svoju movu i tradycju navat koli 123 roki probovali ich zniščyti.

I do toho - koli budete sami sebe uvažali, i Vas budut uvažali.

Toho zo znahody Ruzdva i na nastupajuščyj Novyj Rôk Vam žadaju!


Sietyj snimok jak raz spered dvuch liet. V sium rokovi pozabyłasia ja vytiahnuti aparat jak prychodili koladniki - bôlš byli my vsie zaniaty spivanijem razom z tymi, kotoryje prychodili i Nataškoj, kotororaja velmi cikaviłasia, koli bačyła hrupku ludi zozviezdoju. No tut, mimo toho, što silno vstydajučysia chłopci popali, zviezdu mieli majesterštyk!

niedziela, 11 stycznia 2015

Sviato!

Dorohije!
Pozdravlaju Was vsiech z prošedšym praznikom Ruzdwa Christova, pozdravlaju z Koladoju!

Posviatkovali jak treba? 3 dni sviata odbyli w horošum nastrojovi? Do cerkwy pušli, na vsiunočni byli?
Maju daiju, što tak!

My razom z Čełoviêkom, sviatkuvali, koniečno, na Rodinie, de proveli cełyj tyždeń w swiatočnoj atmosferi Pudlaša - a to z siemjoju, a to zo znakomymi, kotoryje albo na Rodini žywut, albo, tak jak i my, prijizžajut tradycyjno posviatkovati na rodnuj ziemli i spotkatisia razom v prazničnoj atmosfery.

Ne takije u nas silno tradycyjnyje sviata, jak byli  u našych predkov, albo jakije orhanizuje u sebe propahator kultury i tradycji Pudlaśkich Biełorusov, Dorofiej Fionik, ale to, što ja pomniu, to do sich pôr zostajecca bez zmien – samoje hłavnoje – tradycyjnoje Koladnoje jiêdło.

Stoit u nas jołka (taja samaja od 24 liêt – značyt, jak možno dohoadatisia, vôna ne naturalnaja, a štučna – nazywajem jije drapakom, bo uže igołki u jijiê amal sovsiem opali i ne torčat, jak koliś), ne pletem pavuka, z koladoju (diduchom) tože problemov krychu je, bo ani my ani bat’ki ne majem hospodarki i ne liehko zapametati, štob na žniwa snopok z žanija u kohoś poprositi (najliêpš šče peršyj, sierpom zžatyj).

Ja sobie, koniečno, obiščała, što w tum roci zroblu pavuka i dopilnuju snopka na koladu, ale znov jakoś chutko čas utiuk i, no, ne uspieła.

Z koladoju (diduchom) ombinowała – ne majem sporaudnoi, chaj chatia bude podroblenaja – poprosiła ja bat’ka zorvati z ohoroda zasochše holie, zwezała joho nitočkoju i postawiła na stoliê – a to i naša babuška utiešyłasia, što chot’ takaja u nas kolada stoit (tolki jakoji zveryni my jije oddamo na Nowyj Rôk, tož sobaka ne zjest’).

Ale i babuška howoryt, što vôna uže z jołkoju sviatkowała za ditiati (20-30 lieta). Štož, značyt - chutko i do nas pryšła nemiećkaja tradycja, ale ne značyt toje, što staroji, toi samoji satroji, ne można pobuditi znov do žyccia – tiem bôlš, što vôna, pravdu, i hožaja, i typovaja dla našoho rehiona. Druhuju babušku, mołodšu, zabyła zapytati, čy v chati był pavuk na Koladu. Treba pry nastupnoji okazji.

Nu, ale na stolie pojaviłosia to, na što ja cełyj rôk čakaju – kutja, hrybowyj boršč, kapusta z hrybami, bułka z makom i ščułok – kompot z sušenych hruš i jabłyk. Koli budem z Čełoviêkom Vodianuju Koladu hotoviti (18. studnia), tohdy vkinu bôlš pro boršč, kutiu i ščułok.

Koladnikov w tum rokowi jakoś silno ne było, trochu ono pryjšło, piat’ hrupok na peršyj deń Sviata. Jakoś byvajut takije liêta, što ich za mnoho ne chodit, jak w tum roci, i tohdy vsie pry stolie lamentujut, jak to tradycja padaje (ale sami ničoho ne robiat, štob jije pudtrymuvati), a byvajut takije Ruzdva, što dvery amal ne začyniajutsia na peršyj deń – tak na prykład u nas łoni było, sobaka pravie na zavał pała, a i chto šče i na druhij deń pryjde.

I tak, pojichała ja na Rodinu z tverdym zamierom doznatisia pro vsie staryje tradycji na Ruzdwo. I v sumie i ne doznałasia (ciażko z tych moich Babušek razkazy povytiahati), ale zato doznałasia ja od Bat’kov jak sviatkuvali v sviato i Ščodryj Večur, i  pro pryniatije v Kavaliêrku i v Panny.

Bo Kavalierka była vyžšym stopniom v hierarchii. I to ne tak sobiê - podros i moh so staršymi hulati. Dla toho był cełyj rytuał! A vsio odbyvałosia na Ruzdvo.
Najuperuč kleiłosia zwiozdu i chodiłosia w čas Pôsta cvičyti koliadki – nu, jeśli ne lenilisia. Časôm chodili bez zviezdy, albo probôvali koladki w toj samyj deń pered tiem, jak vyjti koladovati.

Chodiła koladowati Kavaliêrka, chodili i dieti. Kavaliêrka heta była staršaja mołodiož u viości - chłopci i dievčyniata, kotoryje, jak minimum, pokońčyli podstavovoku albo 15 liêt.

Nu i Kavaliêrka, tož uže ne małyje dieti - jak koladujut, to v každuj chati trochu vypjut, i zviezdu ne odion raz zhubiat albo i połomiat, albo sovsiem ne voźmut, i tohdy jak spotkajut hrupu mołodšych, to zaraz ich zaderžut, zviezdu zaberut, ale bez ničoho ne zostaviat! Zausiody jakajaś rekompensata neliêžytsia, to dadut hrošy, i daliêj uže idut z toju trofiejnuju zviêzdoju. 

Nu i sviato było okazjeju vstupiti v Kavalierku, a dla Kavalierki - novoho pryniati. Koli, na prykład, šli koladowati, a był akurat kandydat albo kandydatka na vstuplenije v kawaliêrku čy v panny, tohdy šli do jijiê čy joho do chaty, bat’ki musieli vodku dostati vypiti za sioje! I vsie pili,a potôm hocali bat’kou pud samyj sufit, a jak dobre popjut, to i kavaliêra (čy pannu), i babulu, i diadula, i chto šče z siemiji popade.  I tohdy uže takaja osoba ličytsia v Kavaliêrku, i možet vsiudy z nimi choditi, vsio robiti.
A jak koli było tak, što na koladovanji jakoś mało vypili, ne było vielmi i jak znajści bôlš a chotiełosia šče, to voźmut kandydata albo kandydatku, tolki štob ono podstawôvku zakončył/ zakončyła, to značyt – tolki što tych 15 liêt skôńczył/skôńczyła, tohdy hovorat, "nu, može byti, davaj, budeš v Kavalierku vstupati" i tože idut hocati bat’kou i kandydata w Kavaliêrku prynimati, bo bat’ki zausiody pry takoji okazji musieli vodku postaviti.

Jak nakoladovalisia, tohdy robili šče  zabavu u kohości v chati – svietlicôv tak ne było po viośkach, jak teperki nastavlali. Zasada była takaja, što idut do toji chaty, de vsie pomiestiatsia, i štob z prošłoho roku ne povtarati. A mołodiožy połno było! U Kojłach, de bat’ko vyrastał, zausiody była zasada, što zabava ide rôk v rôk kruhom po chatach – na podubnoj zasadi, jak pry obriadovi Brackoji Sviêčy.

Za hrošy, kotoryje zostalisia z koladovanija, Kavaliêrka zamaulała u batiuški molebeń na Nowyj Rôk (14. studnia – nichto inakš ne obchodił), a jeśli hrošy zostalisia – tohdy šče robili sobie zabavu v svojum hroni – kuplali vodku, sobirali jiêdło, i znov veselilisia.


Vielmi mnie toje Bat'kov apaviadannie spodobałsia i znov zanudiła za tymi časami, što ich dobre ne znaju, što znaju tolki z razkazov, v kotorych lude ciažko od  małoho robili, ale jak veselilisia, i navat jak žurba prychodiła - to jakoś tak, zdajecce, razom byli.


A pokul - hovoru do sustrečy, i zostaulaju Vas šče u sviatočnym nastroji z koladkami Prymakov – jak dla mene vielmi hože ispołnienije!

https://www.youtube.com/watch?v=mDGTd5VCmTk